| 157. Tydzień temu:
M (zrzędliwie): ...no i schudłaś, i bez sensu, cycki ci zmalały, tyłek masz jakiś taki chudy, bez sensu dupczyć taka chudą babę itp itd...
dzisiaj:
M (lirycznie): Teraz, jak trochę schudłaś, ślicznie wyglądasz... Twoje duże piersi wyglądają przy tym wspaniale...
click [2]--------------------------------------------------------------------------
156. Ja: Powinieneś z pieśnią na ustach jechać na dworzec, żeby mnie odebrać z pociągu!
.
M: Niestety, moja droga, musisz się z tym pogodzić, że głównym wyjeżdżającym i wracającym w tym stadle będę ja.
Ja: Tym bardziej powinieneś po mnie wychodzić na dworzec, żeby mi się chciało na ciebie czekać. Albo będziesz wracać do domu, gdzie będzie zimno, ciemno, a czekać będzie na ciebie wyłącznie zgniła cebula w lodówce.
click [0]--------------------------------------------------------------------------
155. M: ...ty jesteś kobietą, w ogóle się do niczego nie nadajesz.
Ja: O, no i dobrze, to ja tu sobie będę po prostu leżeć.
M: Zarośniesz pajęczyną.
Ja: Omieć mnie miotełką raz w tygodniu.
click [0]--------------------------------------------------------------------------
154. Ja: A wiesz, zauważyłam, że jak mi słońce świeci na włosy, to widać że mam rude pasma.
M: Nic dziwnego, rude to wredne.
click [1]--------------------------------------------------------------------------
153. Ja: Umyj się szybko, bo śmierdzisz.
M: To dlatego, że byłem przez cały dzień na uczelni.
Ja: W takim razie masz śmierdzącą uczelnię.
M: Taaaak, ale można po niej dostać pracę.
Ja: Też śmierdzącą.
.
M: Wolisz być pachnącą bezrobotną?
Ja: Jako pachnąca mam większe szanse na znalezienie kogoś śmierdzącego, kto już ma pracę i będzie na nie robił.
.
Wolę być pachnąca z kimś, niż śmierdząca samotna. Nawet śmierdząca groszem samotna.
Dziś był na uczelni tylko dwie godziny i też śmierdzi, więc naprawdę jest coś nie tak z uczelnią.
click [2]--------------------------------------------------------------------------
main »
|